Poniedziałek, 2 sierpnia 2010
Sieraków i okolice
druga doba bólu głowy. Już myślałam, że zapomniał ten koszmar o mnie, ale niestety nie. Wczoraj udawałam twardziela licząc, że szybko przejdzie. Dzisiaj już nikogo nie udaję... Próba wieczornego dokrętu zakończona totalną porażką. Oby do jutra
- DST 69.57km
- Czas 03:27
- VAVG 20.17km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 1 sierpnia 2010
relaksik:)
powrót lata, ciepło i mały wiatr więc mimo zmęczenia mięśnia dupnego ukręt udał się nieźle. No nie powiem łydka trochę sztywna była ale generalnie forma po wczorajszej wyprawie powyżej oczekiwań:)
- DST 88.58km
- Czas 04:19
- VAVG 20.52km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 31 lipca 2010
z Jasiem
kolejny rekordzik. W żółwiowym tempie, ale jednak posuwam się wytrwale ku magicznej dla mnie cyfrze 200. Za jakieś dwa lata może się do niej doczłapię, a na razie dawkuję sobie przyjemność pokonywania dotychczas nie przekroczonych barier. Oprócz niewątpliwej frajdy wynikowej wycieczka była super krajobrazowo i klimatycznie, fantastycznie spędzony dzień (no cóż, przecież z Jasiem...:)). Swoją drogą zaskakuje mnie jak szybko rozwija się cykloza Jasia, u mnie chyba jednak przebieg był łagodniejszy:) Odkryłam dziś nowe, nie zbadane dotąd lądy - przez NDM do Jabłonny, potem Białołęka, Szamocin, Stanisławów (Pierwszy, drugiego nie zanotowano), Aleksandrów do Nieporętu, Białobrzegi i przez Rudę do Radzymina. powrót przez Cegielnię, (niedaleko potem wpadliśmy w burzę - jakże szczęśliwie w okolicy przyjaznego sklepiku z gankiem i zaopatrzonego w lodziki Magnum), Nieporęt, Wieliszew, Chotomów, Jabłonnę i NDM. Warto odnotować, że na 170 kilometrze udało nam się spowodować kraksę, w wyniku której w gwałtowny sposób zostałam wysadzona z roweru. Strachu było trochę, ale absolutnie nic mi się nie stało:)
- DST 172.46km
- Czas 08:01
- VAVG 21.51km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 lipca 2010
z Jasiem
wcześnie rano. Do Rajszewa przez Czosnów i NDM. Po drodze trochę kropiło, ale nasza determinacja była ponad takie drobne przeszkody. Mimo fatalnej pogody w tym tygodniu udał się dokręt do 2000:) Lubię to uczucie realizacji treningowych założeń, warto było się pomęczyć chociaż pierwsze 2000 smakowało nieporównywalnie lepiej...
- DST 87.02km
- Czas 03:51
- VAVG 22.60km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 lipca 2010
przed pracą i rundka po
Rano lało masakrycznie więc udało się wystawić oponki tylko na króciutką chwilkę. Za to wieczorem wreszcie pojawiło się słońce i zrobiło się zdecydowanie cieplej. Pozostaje wierzyć, że to zapowiedź udanego weekendu:)
- DST 45.23km
- Czas 02:17
- VAVG 19.81km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 lipca 2010
w deszczu
namaczania ciąg dalszy. Dzisiaj przynajmniej trochę cieplej
- DST 30.51km
- Czas 01:36
- VAVG 19.07km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 lipca 2010
w deszczu
powrót typowego polskiego lata czyli pada i zimno. Rano 13 stopni. No po prostu fantastycznie. Wczoraj lalo beznadziejnie tak, że nie dało sie nosa wystawić na chwilę - dzięki czemu zaliczyłam udany pozaplanowy trening teniskowy:) Dzisiaj "tylko" mocna mzawka, więc pokusiłam się o Sieraków przed pracą. Ponuro i jesiennie. Brrr
- DST 38.59km
- Czas 02:01
- VAVG 19.14km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 lipca 2010
Roztoka
pogodowy przedsmak jesieni:( kilkanaście stopni w dół, ciężkie chmury, zimny wiatr. Ospaaaaaałość. Trudna poranna mobilizacja. Wycieczka udana i tempo dobre, ale głównie dzięki świetnej postawie ROSSa, który jak zawsze ciągnął niezawodnie:) Z przyjemnością spędziłam leniwy domowy wieczór, najwyraźniej faza TOTAL POWER jest ze mną tylko powyżej 30 stopni...
- DST 99.39km
- Czas 04:48
- VAVG 20.71km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 24 lipca 2010
treningowo
w kontekście osiągniętej w lipcu fazy TOTAL POWER dzień rowerowo rozczarowujący. Poranny falstart (ulewa na trzecim kilometrze), południowy wyjazd mocno schizofreniczny (zaraz lunie-nie, przejaśniło się-a jednak strasznie czarna chmura!-o, przeszło bokiem - co za męka..) i w jakimś koszmarnym wietrze. Wieczorny tenis trochę mnie bardziej usatysfakcjonował, wreszcie zaprezentowałam porządny serwis:)
- DST 59.77km
- Czas 03:04
- VAVG 19.49km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 lipca 2010
Wiersze
fantastyczny poranny wyjazd. Najdłuższy w tym roku dystans przed pracą. Powrót w upale ale warto było
- DST 71.29km
- Teren 2.30km
- Czas 03:30
- VAVG 20.37km/h
- Aktywność Jazda na rowerze


