Czwartek, 12 sierpnia 2010
przed pracą
wyjazd wcześnie rano, żeby zdążyc nacieszyć się rowerkiem przed pracą. Świetnie mi się jeździ w takie soczyście słoneczne i ciepłe dni jak dzisiaj. Uwielbiam wyjść wcześnie i cieszyć się wstajacym dniem i pięknie pachnącym lasem. A dystans jakoś sam się wykręca:)
- DST 46.20km
- Czas 02:14
- VAVG 20.69km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 sierpnia 2010
Sieraków i okolice
powrót lata. Uwielbiam taką pogodę
- DST 58.03km
- Czas 02:48
- VAVG 20.73km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 10 sierpnia 2010
z Jasiem
wyprawa urodzinowa fantastycznie zorganizowana przez Jasia. Bardzo długi dzień, który zaczął się wyjazdem wcześnie rano i baaardzo późnym powrotem. Rowerowo bylo też bardzo atrakcyjnie, chociaż wyruszylismy w trasę z lekkim opóźnieniem spowodowanym przez długotrwały proces rozpakowywania i "oswajania" prezentów:) Oj, jak ja lubię prezenty od Jasia... Trasa: Kazimierz Dolny - Bochotnica - Puławy - Końskowola - Celejów - Nałęczów i powrót przez Celejów do Kazimierza. Asfalty momentami mogłyby być lepsze, ale krajobrazowo rewelacyjnie, sporo pagórów i całkiem duzych górek. Zaskakująco ładny park w Nałęczowie z równie zaskakującą żenadą gastronomiczną - miejsc "konsumpcyjnych' pełno, a wszędzie ciastka... W końcu trafiliśmy jakiś lokal, gdzie na zupę kazali czekać pół godziny a i z podaniem kawy mieli straszny problem - w sumie dość skromny posiłek zajął nam półtorej godziny... I w sumie dzięki temu, że wpadlismy po uszy w niedoczas pognaliśmy megatempem z powrotem do Kazimierza - dawno nie jechałam na grubych oponkach 35km/h po płaskim:)
- DST 78.05km
- Teren 1.70km
- Czas 04:00
- VAVG 19.51km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 9 sierpnia 2010
GLEBA
miał być relaksujący rozjazd po wczorajszym maratonie, ale pozostał tylko w założeniach. Jakiś samochodowy kretyn wypchnął mnie z drogi od razu na początku jazdy. Pacnęłam dość ostro bo prędkość była spora. Chamidło pojechał dalej a ja jakoś się pozbierałam i pojechałam według założeń, niemniej dużej frajdy już z tego nie było. Stłuczonych mam parę miejsc dość boleśnie, ale jakoś fartownie nic poważnego mi się nie stało.
- DST 48.15km
- Czas 02:27
- VAVG 19.65km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 sierpnia 2010
WRESZCIE DWIEŚCIE!!
warto było się odważyć!! dawno nie czułam się tak fantastycznie. DWIEŚCIE wisiało nade mną już od kilku sezonów, ale tak naprawdę nigdy nie przypuszczałam, że jednak pokonam ten dystans. I gdyby nie to, że Jaś mnie trochę zawstydził a trochę też wkurzył robiąc 210 po 3 tygodniach rowerowych treningów, to ciągle bym była w fazie niekończących się przygotowań... Więc trochę znalazłam się w sytuacji przymusowej i pytaniem pozostało nie "czy", lecz "kiedy". Okazało się, że to akurat było dzisiaj. Nieoczekiwanie, bo prognozy fatalne - ale odważnym szczęście sprzyja. Cała droga była lawirowaniem między burzami, które zawsze w ostatniej chwili skręcały i przechodziły bokiem:) Wprawdzie kilkakrotnie byliśmy zmuszeni do przymusowego postoju i przeczekiwania deszczu, jednak były to tylko niegroźne opady. Trasa wybrana ad hoc sprawdziła się świetnie (no może oprócz odcinka enduro w ramach próby ominięcia korka przed Serockiem w drodze powrotnej. Enduro jak z podręcznika, jednak próba przedarcia się nieudana:)). Do Czosnowa - NDM - Jabłonna - Chotomów - Dębe - Nasielsk - Pułtusk - Serock - Dębe - Chotomów - NDM - Czosnów i do domku:) Cała wyprawa właściwie bez kryzysu (mimo trudnego wczorajszego wieczornego meczu tenisowego!!) co wprawiło mnie w spore zaskoczenie, bo jednak spodziewałam się,że będzie ciężko, a tu luzik. Niemniej nie podjęłabym tej próby bez motywacji i pomocy Jasia... Zatem przeczołganie mnie przez rajd enduro uznajmy za wybaczony:))
- DST 220.22km
- Teren 3.70km
- Czas 10:17
- VAVG 21.42km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 sierpnia 2010
treningowo
rano w deszczu. Uznałam, że nie ma na co czekać, bo pogody południowo-wieczorne zniechęcały. Namoczylo mnie konkretnie, tymczasem popołudnie było urocze, słoneczne i ciepłe. Trzeba było dokręcić, chociaż już miałam mało czasu przed wieczornym tenisem:) Mam nadzieję, że jutrzejsze mokre prognozy też się nie sprawdzą... Jazda dobrze mnie rozgrzała, grało mi się świetnie, jednak w trzeciej godzinie walki prąd mi odcięło:(
- DST 85.31km
- Czas 04:22
- VAVG 19.54km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 sierpnia 2010
Janówek
zaskakująca zmiana pogodowa. Rano chłodno i pochmurno, powrót w południe w mega lepki upał. Uwielbiam Janówek o każdej porze, ale rano najbardziej:) Na Truskawkę nie starczyło juuż czasu przed pracą, ale za to dołożyłam miły wieczorny godzinny dokręcik. Akurat przed burzą:)
- DST 87.29km
- Teren 2.10km
- Czas 04:21
- VAVG 20.07km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 sierpnia 2010
przed pracą
- DST 47.74km
- Czas 02:28
- VAVG 19.35km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 sierpnia 2010
Sieraków
wyjazd wielozadaniowy: jako relaks po trudnym przedpołudniu, trening rowerowy i rozgrzewka przed wieczornym tenisem. Pogoda mi niestety ostatnio zdecydowanie nie służy, ciągły ból głowy i zdecydowany spadek mocy:( Dzisiejsza jazda stała się po 20 km walką o przeżycie i jako relaks nie sprawdziła się zupełnie. Power powrócił wieczorem, w sam raz na tenisa - niestety nie było to gwarancją dobrego wyniku...
- DST 55.77km
- Czas 02:52
- VAVG 19.45km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 sierpnia 2010
przed pracą
zupełnie nowy pomysł na poranny relaks przed pracą. Wczesnoporanna wyprawa "do miasta", pyszna kawa, pyszne duże ciacho. Powrót na totalnym powerze, z wiatrem w plecy w dodatku. Mam ochotę na więcej takich wyjazdów, absolutnie koniecznie w tym samym towarzystwie:) Pozytywna energia zapewniona na cały dzień, może nawet jeszcze na jutro wystarczy:)
- DST 44.53km
- Czas 02:10
- VAVG 20.55km/h
- Aktywność Jazda na rowerze


