Wtorek, 6 sierpnia 2013
przed pracą-do pracy-z pracy-i po pracy:)
rewelacyjny poranek i super wieczór z gorącym koszmarem pośrodku
- DST 93.93km
- Czas 04:36
- VAVG 20.42km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 sierpnia 2013
przed pracą-do pracy-z pracy-i po pracy:)
..i jeszcze do dentysty:(
- DST 92.04km
- Czas 04:27
- VAVG 20.68km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 4 sierpnia 2013
spacerek
...a właściwie spacerki dwa. Pierwszy poranny zakończony leniuchowaniem na Kępie połączonym z krytyczną obserwacją bliźnich (weekendowy Polak na skwerze to jest bardzo wdzięczna socjologicznie kategoria ludzka:)). A po leniuchowaniu wyprawa do Serocka oczywiście do Złotego Okonia na oczywiście że pyszną rybkę (gdybyście przypadkiem czytali w tym okoniu to może następnym razem krócej poczekam na stolik?? hęę??)
- DST 138.97km
- Czas 06:31
- VAVG 21.33km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 3 sierpnia 2013
Wkra
dzień zaczął się wcześnie lecz leniwie. Jakoś nie mogłam wykrzesać z siebie pomysłu na wyjazd. Chociaż nie - pomysły nawet były, ale te najbardziej atrakcyjne po lipcowym szaleństwie pozostają póki co poza sferą moich kondycyjnych możliwości. Zatem ostatecznie wybrałam bezpieczny wariant małej stówki z Modlina, który to plan został dość szybko zmodyfikowany z racji na wyjątkowo sprzyjające warunki pogodowe. Ciepło bardzo ale nie upalnie, zero zagrożenia deszczowego no i przede wszystkim rzadko spotykany naprawdę niewielki wiatr ( na tyle słaby, że do końca nie udało mi się ustalić skąd tak naprawdę wiało:)). Trzeba było wykorzystać. Pętla została wydłużona do Sochocina i Kępy przez jakże atrakcyjne Kuchary Żydowskie tudzież Baraki. Nazwa adekwatna w odniesieniu do jakości asfaltu niestety. Z Kępy przez Smardzewo, dużo przyjemniejsza nawierzchnia, długi odcinek nad rzeką (jeśli tak można nazwać akwen w którym ludzie stojący pośrodku koryta wodę do kolan mają:)) Do Jońca dawno nie jechaną drogą przez Królewo, tak jak pamiętałam - ładnie ale miejscami mocno garbato. Niemniej miła odmiana.
- DST 135.39km
- Czas 06:40
- VAVG 20.31km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 sierpnia 2013
spacerek
- DST 44.52km
- Czas 02:20
- VAVG 19.08km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 1 sierpnia 2013
Pojezierze Brodnickie 2013
laaaaajcik:) Brzozie-Nielbark-Ciche-Zbiczno-Brzozie - jedynie urok tych terenów i perspektywa larwienia nad jeziorem wygenerowała jeszcze jakieś resztki energii i zapału. Opłacało się, gdyż larwienie było nader udane :)
- DST 62.44km
- Teren 1.40km
- Czas 03:11
- VAVG 19.61km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 31 lipca 2013
Pojezierze Brodnickie 2013
trójka z przodu! powiedzieć, że jestem zachwycona sobą to nic nie powiedzieć:) uwielbiam ten moment walki z własną niemocą w imię celów, bez których można żyć, ale życiem mdłym i bez smaku (no niestety, wino zawsze wyzwala we mnie nieco egzaltacji...:) więc żeby smaku było więcej trasa mistrzowska mega trudna - przynajmniej według moich pagórowych standardów:
Brzozie-Mroczno-Rynek-Rybno-Koszelewy-Lidzbark-Lubowidz-Świedziebnia-Górzno-Bartniczka-Ro...? (coś na R, co łączy Bartniczkę z Zembrzem, nic mnie nie zmusi do sprawdzenia teraz na mapie) - Brzozie. Ostatnie 20 km ustawicznych pagórów, krótkie ale strome podjazdy przy zdecydowanie nie ułatwiającym wietrze, dałam radę bo jestem świetna (!!!!) ale tak o 10 km za długo było
Brzozie-Mroczno-Rynek-Rybno-Koszelewy-Lidzbark-Lubowidz-Świedziebnia-Górzno-Bartniczka-Ro...? (coś na R, co łączy Bartniczkę z Zembrzem, nic mnie nie zmusi do sprawdzenia teraz na mapie) - Brzozie. Ostatnie 20 km ustawicznych pagórów, krótkie ale strome podjazdy przy zdecydowanie nie ułatwiającym wietrze, dałam radę bo jestem świetna (!!!!) ale tak o 10 km za długo było
- DST 158.07km
- Czas 08:02
- VAVG 19.68km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 lipca 2013
Pojezierze Brodnickie 2013
zaspokoiwszy nieco żądze odkrywcy pozwoliłam sobie na totalny w założeniu relaks miłego przejazdu znaną i piękną leśną trasą. Założenia zacne realizacja słaba, pogoda postanowiła zbilansować wczorajszą upałową katastrofę i po słodkim poranku (23 stopnie o 7) w południe zaproponowana została temperatura w wysokości stopni 16, okraszona wichurem wściekłym, był też w pakiecie opad. Ładne mają tu w okolicy przystanki, szkoda tylko, że większość otwory miała w nieszczęśliwą dla mnie stronę:( Nic to, hartować się trzeba, zima coraz bliżej. A o 17 pojawiło się słoneczko, co zostawiło pewne nadzieje na jutro..
Trasa: Brzozie-Nielbark-Tereszewo-Tomaszewo-Łąkorz-Łąkorek-Ciche-Zbiczno. Sam pagórowaty cymes:))
Trasa: Brzozie-Nielbark-Tereszewo-Tomaszewo-Łąkorz-Łąkorek-Ciche-Zbiczno. Sam pagórowaty cymes:))
- DST 81.64km
- Teren 3.40km
- Czas 04:01
- VAVG 20.33km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 lipca 2013
Sieraków i okolice
ŻŻŻŻŻŻAAAAAAAARRRRR.... 40 przekroczone, w cieniu 37, szał. Rzadko narzekam na upał na rowerze, ale dziś było naprawdę ekstremalnie... Aż dziw , że noga tak sprawnie podawała!
- DST 74.31km
- Czas 03:30
- VAVG 21.23km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 lipca 2013
W krainie pagórów 2013
kolejne marzenie spełnione czyli rajd wokół Olsztyna. Olsztyn jako miasto wspominam zdecydowanie chłodno, trzy lata temu miotałam się po nie kończących się wykopkach i leśnych piaskowych ścieżkach rowerowych które z bliżej nie znanych powodów pełnią na przedmieściach rolę oficjalnej drogi dla rowerów (z zakazem wjazdu na asfalt!!!) Z pewnym rozbawieniem odnotowałam, że ta tendencja nie dość, że nie zanikła to wręcz przybrała na sile i rozpleniła się na inne wokółolsztyńskie rejony - no jak można zmuszać kogoś do jazdy po piachu, czy oni nigdy roweru szosowego nie widzieli?? to pytanie jest ze mną już dobę i wciąż mnie ta sytuacja dziwi niepomiernie. Niemniej: nie Olsztyn był celem ale pętla wokół a przede wszystkim Barczewo na które chrapkę hodowałam całe trzy lata. Było:) z Barczewa asfalty nie bardzo asfaltowe, za to lasy piękne - nawierzchnia umożliwiła podziwianie widoków. Godne polecenia jagodowe pierogi U GIENI w Giławach (a może kawałek za?) - sielankowy przesmaczny przystanek nad jeziorkiem. Dalej Pasym przez Grzegrzółki, ciekawy architektonicznie ale kulinarnie nie powala, za to droga Pasym-Jedwabno rewelacja (wcześniej oczywiście 3 km dziurawcowej ścieżki rowerowej poparte zakazem jazdy asfaltem - jakos o cudzie nikt nie trąbił). Z Jedwabna czerwonką 53 - gdyby nie wspomniana na początku idiotyczna ścieżka leśna nie byłoby do czego się przyczepić - asfalcik rewelacja, hopeczki średniaczki takie jak lubię, las i jeziora. Wreszcie napasłam się jeziorowymi widokami, tęskniłam za tym:) Świetna droga żółta w prawo na Olsztyn została porzucona na rzecz eksploracyjnego i dość ryzykownego poszukiwania przejazdu do Stawigudy. BYŁ!!! Sielankowy jak cały ten wyjazd, piękne zakończenie fantastycznego dnia. Uśmiech na ryjku cały czas kiedy to piszę:))
- DST 125.05km
- Czas 06:13
- VAVG 20.12km/h
- Aktywność Jazda na rowerze


