Sobota, 4 września 2010
z Jasiem
pogoda mile zaskoczyła. Rano co prawda zimno, ale w ciągu dnia zrobiło się naprawdę ładnie i ciepło. Można było nawet troszkę powygrzewać się na słoneczku:) niestety w powietrzu już zdecydowanie czuć jesień i jest bardzo nostalgicznie:(
- DST 128.48km
- Czas 05:50
- VAVG 22.03km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 września 2010
przed pracą i rundka po
zimno rano, zimno wieczorem. Nie cierpię tego momentu kiedy definitywnie kończy się lato i trzeba zakładać ciepłe ubranko. Za ciężko, niewygodnie i w dodatku jeszcze ta świadomość, że najgorsze dopiero przyjdzie. Niefajnie jest. Niefajnie! tyle dobrego, że rusza zimowy sezon tenisowy. A w tenisa zdecydowanie wolę grać chłodną porą:)
- DST 72.78km
- Czas 03:42
- VAVG 19.67km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 września 2010
przed pracą
- DST 22.11km
- Czas 01:13
- VAVG 18.17km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 31 sierpnia 2010
rekordzik:)
dokręcony w deszczu rekord miesiąca poprawiony o prawie stówkę:)
- DST 20.12km
- Czas 01:05
- VAVG 18.57km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 30 sierpnia 2010
przed pracą
- DST 53.22km
- Czas 02:32
- VAVG 21.01km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 29 sierpnia 2010
treningowo
dzień niespodzianka - wbrew złowieszczym prognozom synoptyków deszcz spadł symboliczny a nawet pokazało się słońce. Opłaciło się zaryzykować dalszą wycieczkę. Mimo absolutnie koszmarnego wiatru miałam ochotę na dystans powyżej setki, ale postanowiłam wykazać się sportową dojrzałością i rozwagą i ograniczyć apetyt mając na uwadze wieczorny tenis. I słusznie, bo sił starczyło na mocną szybką grę i dobre bieganie. Szkoda tylko, że mimo efektownych wymian wynik dla mnie pozostał niezmiennie nieco mniej efektowny. Ale przynajmniej widać jakiś progres:) Dzisiaj jeden z moich dobrych dni, jazda z wysoką jak na mnie średnią, nawet pod wiatr. Tenis kondycyjnie też bez zastrzeżeń
- DST 95.67km
- Czas 04:20
- VAVG 22.08km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 28 sierpnia 2010
relaksik:)
przedpołudniowa kawa w centrum przy zaskakująco dobrej (w porównaniu do prognoz) pogodzie. Jako że zrobiło się zdecydowanie chłodniej, więc faza "kawa+ciastko" towarzyszyła mi również po południu (tym razem realizacja w NDM:)) W międzyczasie pętelka do Sierakowa. Leniwa sobotnia jazda pod znakiem zmagań z naturą - przed południem walka z wietrzyskiem, po południu nieustanne przerwy na przeczekiwanie deszczu. Forma ciągle zaskakuje mnie pozytywnie - świetne samopoczucie mimo wczorajszego intensywnego wieczornego teniska:)
- DST 130.51km
- Czas 06:25
- VAVG 20.34km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 sierpnia 2010
w deszczu
oj namoczyło mnie i licznik mój mimo przezornego rozpoczęcia wycieczki wcześnie rano. Podpuściło mnie do Izabelina bezdeszczowo, a potem się rozpadało totalnie. Mimo lekkiego upodlenia zniosłam to z godnością. Licznik godności nie wykazał i w efekcie granatowy dostał nowy gadżet na drugie urodziny. Fajnie, że chociaż udało się odczytać ile przejechałam w tych podłych warunkach
- DST 47.99km
- Czas 02:22
- VAVG 20.28km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 26 sierpnia 2010
przed pracą
- DST 62.78km
- Czas 03:12
- VAVG 19.62km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 25 sierpnia 2010
przed pracą
- DST 39.60km
- Czas 02:00
- VAVG 19.80km/h
- Aktywność Jazda na rowerze


