Informacje

  • Wszystkie kilometry: 424045.29 km
  • Km w terenie: 3346.89 km (0.79%)
  • Czas na rowerze: 846d 17h 30m
  • Prędkość średnia: 20.86 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Nie mam rowerów...

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy eliza.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Niedziela, 12 czerwca 2011

Łeba 2011

bardzo lajtowe kręcenie. Miałam pomysł na wycieczkę do Kluk (Kluków??) ale po 20 km ponownej szarpaniny po kulawym asfalcie chęć mi definitywnie odeszła. W dodatku wichura straszna i nie chciało mi się tak chetać dzień po dniu. W Pobłociu skręciłam do Stowęcina, zapamiętałam tę drogę z wypraw jesiennych jako pustą i "klimatyczną" - i rzeczywiście samochodów malo a lasu dużo:) Potem skręt w drogę do Lęborka i mój ulubiony kawałek - dwa mega zjazdy w cenie jednego nie bardzo masakrycznego podjazdu:)) Do Janowic i przez Garczegorze (kto wymyśla te nazwy???) do łebienia. Powrót przez Maszewko, Roszczyce i Ulinię, super asfalty na koniec. W Sarbsku szutrówką nad jezioro, polarwić się na sloneczku. Końcówka słaba, szarpiący achilles zepsuł mi całą średnią:((
  • DST 102.17km
  • Teren 2.80km
  • Czas 05:35
  • VAVG 18.30km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 11 czerwca 2011

Łeba 2011

Łeba-Rowy-Łeba w megawichurze i po nader kiepskim (jak ja lubię eufemizmy:)) asfalcie czyli spektakularny powrót poweru:))) Trasa zdeterminowana kierunkiem wiatru, który był zbyt silny, żeby go sobie zostawiać na powrót. Zatem moje ulubione okołożarnowieckie klimaty i super asfalciki musiały poczekać a w zamian wyprawa przez po części nowe tereny. Jazda na slickach powiększyła mój wakacyjny zasięg o jakieś 50 km, nieosiągalny wcześniej w tych warunkach (pagóry!!!) dystans okazał się nie taki znów niemożliwy. Rozkręcił mnie na starcie spotkany na początku trasy Czesiek z Sopotu (pozdrower!!), jechaliśmy razem co prawda tylko 5 km, ale to i dobrze bo w takim tempie (44km/h po prostej) to ja mimo całego swojego poweru bym zdechła w ciągu pół godziny nieodwołalnie. Z Wicka pociągnęłam po koszmarnie dziurawej 213 do skrętu na Kluki, a tam asfaltowo było tylko gorzej:( Za to krajobrazowo rewelacyjnie, pięknie, fantastycznie (czyli klasyczne coś za coś). Przez Smołdzino do Rowów i powrót tą samą trasą. Nie odmówiłam sobie na koniec przejazdu przez Szczenurze - kawałek Stęknica-Szczenurze-Nowęcin ciągle wysoko na mojej TOP liście:))
  • DST 166.88km
  • Czas 08:10
  • VAVG 20.43km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 10 czerwca 2011

Łeba 2011

Prolog:)) 12 stopni, wichura sakramencka i mżawka. Czyli typical Polish summer...
  • DST 40.71km
  • Czas 02:07
  • VAVG 19.23km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 9 czerwca 2011

bez tytułu

  • DST 41.88km
  • Czas 02:11
  • VAVG 19.18km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 8 czerwca 2011

Leszno

całe szczęście, że były ostre prognozy burzowe poparte wypiętrzającymi się na horyzoncie cummujakośtam, które mnie nieco nastraszyły i zmusiły do odwrotu zaraz za Lesznem, bo wystąpił tak absolutny brak mocy, że z wyprawy do Brochowa musiałabym chyba wrócić taksówką |(bagażową). No przysięgam, że ledwo się doczołgałam do Wólki. Na zjeździe odzyskałam siły na tyle, zeby dopaść domu, gdzie już czekał na mnie kompletny bezwład. Przed piątkowym wyjazdem nie brzmi to optymistycznie...
  • DST 110.61km
  • Czas 05:29
  • VAVG 20.17km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 7 czerwca 2011

przed pracą

  • DST 41.11km
  • Czas 02:11
  • VAVG 18.83km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 6 czerwca 2011

Janówek

  • DST 62.52km
  • Teren 2.10km
  • Czas 03:10
  • VAVG 19.74km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 5 czerwca 2011

POWER

wycieczka pt pełen spontan. Plany zostały ograniczone do decyzji, że tym razem może juz nie do Roztoki:) Miałam ochotę na setkę, ale biorąc pod uwagę wczorajszy dystans i silny dzisiejszy wiatr nie spodziewałam się dużo więcej. Tymczasem do NDM zawiało mnie bezwysiłkowo, ale co zaskakujace do Jabłonny też nie było źle. Więc postanowiłam pociągnąć na Dębe, a że łatwo szło to jeszcze dalej ustanawiając metę w Krzyczkach. Jakoś tak załozyłam optymistycznie, że trochę bliżej te Krzyczki ale warto było, bo kulinarnie niezmiennie wielce znakomicie. 1 maleńki kryzys w drodze powrotnej (bo jednak pod wiatr dużo było) zlikwidowany w zarodku przez lodzik m.
  • DST 173.23km
  • Czas 08:13
  • VAVG 21.08km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 czerwca 2011

roztoka

Roztoka jako punkt wyjścia do pętelki wokół puszczy. Spodobały mi się okolice Górek na tyle, że nawet odpękałam nadzwyczajną jak na swoje upodobania ilość terenowych kilometrów (doświadczyłam przejazdu absolutnie nowym dla mnie odcinkiem Kampinos-Górki). Atrakcją dnia dzisiejszego było niespodziewane napotkanie JAJACKA z babkowymi kolarzami ścigantami. Szkoda, że tylko na 3 km po drodze mi z nimi było, bo nieźle ciągnęli. Za to dzięki promocyjnym zabiegom JAJACKA zaszpanowałam swoim tegorocznym ukrętem:))
  • DST 138.05km
  • Teren 9.20km
  • Czas 06:40
  • VAVG 20.71km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 czerwca 2011

Wiersze

alleluja. Pierwszy od dwóch miesięcy dzień bez szalejącego błędnika. Rano jeszcze było fatalnie ale chyba wreszcie znalazłam remedium. Rundka wieczorna wielce była udana. And nothing else matters:))
  • DST 95.95km
  • Teren 2.10km
  • Czas 04:40
  • VAVG 20.56km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl