Czwartek, 13 listopada 2008
- DST 33.17km
- Czas 01:43
- VAVG 19.32km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 12 listopada 2008
- DST 28.50km
- Czas 01:29
- VAVG 19.21km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 listopada 2008
dzisiaj luzik i dzień odpoczynku
dzisiaj luzik i dzień odpoczynku dla kolana. Bardzo rekreacyjny wyjazd z długim odpoczynek w lesie na słoneczku (Łomna, powrót do Dziekanowa, lasem do Sierakowa). Piękna pogoda, ale niestety wiatr momentami mocno dokuczliwy:(
- DST 48.42km
- Teren 4.70km
- Czas 02:31
- VAVG 19.24km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 listopada 2008
chyba zacznę leczyć kolano po
chyba zacznę leczyć kolano po długim weekendzie, bo w taki dzień po prostu NIE DA SIĘ odstawić roweru. Niech juz snieg spadnie albo chociaż porządne szarugi się zaczną bo mi się biedne kolano całkiem rozpadnie..
ulubiona pętla Janówek - Wiersze i powrót lasem przez Pociechę i Sieraków.
Dodatkowe kilka km wykręcone rano w ramach uzupełniania zapasów:)
ulubiona pętla Janówek - Wiersze i powrót lasem przez Pociechę i Sieraków.
Dodatkowe kilka km wykręcone rano w ramach uzupełniania zapasów:)
- DST 82.30km
- Teren 8.00km
- Czas 04:13
- VAVG 19.52km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 listopada 2008
- DST 59.26km
- Czas 02:57
- VAVG 20.09km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 8 listopada 2008
kolano - katastrofa. Własciwie
kolano - katastrofa. Własciwie powinnam odpuścić rower, bo samo odstawienie tenisa nie pomaga. A ze sportów zostawić sobie Eurosport:(
- DST 54.21km
- Czas 02:44
- VAVG 19.83km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 7 listopada 2008
dziś bez
dziś bez kapcia:)
- DST 42.87km
- Czas 02:12
- VAVG 19.49km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 listopada 2008
RANO KOLEJNY KAPEĆ!!
RANO KOLEJNY KAPEĆ!! po całych 5 km. Znowu głównie jazda wieczorna. Straszny huragan:(
- DST 27.45km
- Czas 01:26
- VAVG 19.15km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 listopada 2008
rano postanowiłam wyjść wcześniej,
rano postanowiłam wyjść wcześniej, żeby wreszcie pojeździć dłużej niż godzinę i prawie się udało. Tzn - wyjść się udało. W Łomiankach po krótkim postoju pod piekarnią szwajcarską okazało się że w tylnym kole mam kapcia giganta. Pozostało mieć nadzieję, że po wcześniejszych interwencjach u prezesa KMŁ pan autobus będzie uprzejmy podholować mnie w okolice domku. Pan autobus uprzejmy wcale nie był i strasznie warczał pod nosem sprzedając mi bilet, ale udało się pojechać:) po drodze zajrzałam do zaprzyjaźnionych oponiarzy, którzy na wieczór przygotowali rowerek, więc jeszcze udało się drugą wieczorną turę zaliczyć:) A co najwazniejsze rano zdążyłam zakupić bułeczki na spóźnione drugie śniadanko!
- DST 35.57km
- Czas 01:51
- VAVG 19.23km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 4 listopada 2008
- DST 41.19km
- Czas 02:08
- VAVG 19.31km/h
- Aktywność Jazda na rowerze


