Środa, 5 listopada 2008
rano postanowiłam wyjść wcześniej,
rano postanowiłam wyjść wcześniej, żeby wreszcie pojeździć dłużej niż godzinę i prawie się udało. Tzn - wyjść się udało. W Łomiankach po krótkim postoju pod piekarnią szwajcarską okazało się że w tylnym kole mam kapcia giganta. Pozostało mieć nadzieję, że po wcześniejszych interwencjach u prezesa KMŁ pan autobus będzie uprzejmy podholować mnie w okolice domku. Pan autobus uprzejmy wcale nie był i strasznie warczał pod nosem sprzedając mi bilet, ale udało się pojechać:) po drodze zajrzałam do zaprzyjaźnionych oponiarzy, którzy na wieczór przygotowali rowerek, więc jeszcze udało się drugą wieczorną turę zaliczyć:) A co najwazniejsze rano zdążyłam zakupić bułeczki na spóźnione drugie śniadanko!
- DST 35.57km
- Czas 01:51
- VAVG 19.23km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Ja tak miałem latem. Złapałem chyba 6 kapci w miesiąc czy jakoś tak podczas kiedy przed tym ani jednego przez 2 lata. Ale u mnie była to wina dętek (wystrzegać się CST i podobnego chłamu) i zbyt słabego ciśnienia w oponach, trzeba pompować do maksymalnego dopuszczalnego ciśnienia wtedy szansa na kapcia przez dobicie na dziurze jest znacznie mniejsza.
jajacek - 21:31 sobota, 8 listopada 2008 | linkuj
oj, ostatnio chyba jakiś sezon na kapcie... ja w tym miesiącu już 5 złapałem, tragedia :/
shovel - 23:20 środa, 5 listopada 2008 | linkuj
shovel - 23:20 środa, 5 listopada 2008 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!


