Informacje

  • Wszystkie kilometry: 424045.29 km
  • Km w terenie: 3346.89 km (0.79%)
  • Czas na rowerze: 846d 17h 30m
  • Prędkość średnia: 20.86 km/h
  • Suma w górę: 0 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Nie mam rowerów...

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy eliza.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Środa, 6 października 2010

treningowo

skoro mam zamiar pojechać niedługo nad morze to trening huraganowy jest wielce wskazany. Zatem kolejny dzień męczyłam się z wichurą, tym razem próbując sobie tłumaczyć, że właśnie o to mi teraz chodzi. Niemniej byłabym przeszczęśliwa, gdyby jednak trochę mniej nad morzem wiało...
  • DST 39.97km
  • Czas 02:04
  • VAVG 19.34km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 5 października 2010

przed pracą i rundka po

mrozowatego huraganu ciąg dalszy. Męka. W dodatku znowu bolą mnie plecy:(
  • DST 44.77km
  • Czas 02:22
  • VAVG 18.92km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 4 października 2010

Sieraków i okolice

bardzo wczesny poranny Sieraków. Piękne słońce i piekielna wichura. Plus dokręcik wieczorny w równie koszmarnym huraganie
  • DST 77.22km
  • Czas 03:49
  • VAVG 20.23km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 3 października 2010

rozgrzewka

masakrycznie mi nie szło na dzisiejszym turnieju, mimo że rozgrzewka solidna była. Na koniec wreszcie wygrałam jeden mecz w grupie, dosłownie w ostatniej chwili bo w tb do 5:) trochę mnie to pokrzepiło bo mecz był trudny, zwroty akcji były wielokrotne ale moja zimowa praca nad psychiką przyniosła najwyraźniej jednak efekt. Jak się mniej wsciekam to więcej wygrywam. Pójdę zatem tym tropem...
  • DST 63.66km
  • Czas 03:05
  • VAVG 20.65km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 2 października 2010

rozgrzewka

w założeniach miał to być niezbyt męczący wyjazd rozgrzewkowy przed turniejem. Ale tak dawno nie było słońca, że jak się już dziś pojawiło to dłuzszy dystans właściwie sam się wykręcił:)
  • DST 59.15km
  • Czas 02:50
  • VAVG 20.88km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 października 2010

w deszczu

dzień pod tytułem " a może by tak zajechać drogę rowerzyście i sprawdzić czy wyhamuje". Test na refleks zdawałam 3 razy. Biorąc pod uwagę pogodowe warunki mimo optymistycznych prognoz niezmiennie niefajne (mzawka-deszcz-mżawka-trochę większy deszcz etc) to był to spory czelendż. W ramach bonusu pięknie pachnący las w okolicach Sierakowa
  • DST 66.31km
  • Czas 03:34
  • VAVG 18.59km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 września 2010

w deszczu

dwa dni bez roweru. Co prawda w zamian dużo fajnego tenisa, ale i tak tęskniłam za poranną jazdą. Zatem mimo nieustannie masakrycznej pogody dziś podjęłam wyprawę do Lasek:) Wyjazd w mżawce, dało się jechać. Powrót w całkiem konkretnym deszczu, ale już nie było wyjścia:) Wieczorem symboliczna rundka na rozgrzewkę - przed tenisem, rzecz jasna
  • DST 36.65km
  • Czas 01:53
  • VAVG 19.46km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 września 2010

w deszczu

poranny wyjazd średnio udany. Trochę juz zapomniałam jak niefajnie jest jechać w zacinającym deszczu:( dobrze, że trafił się amator przedpołudniowego tenisa i wybawił mnie od konieczności przedłużania tej upodlającej jazdy:)
  • DST 20.37km
  • Czas 01:04
  • VAVG 19.10km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 września 2010

treningowo

bardzo dziwny dzień. Zazwyczaj pieczołowicie planuję weekendową aktywność, bo czasu wolnego mało, trzeba go zatem wykorzystać i wycisnąć na maksika. No cóż, dzisiaj nie bardzo się to udało. To znaczy - wyciśnięcie się w zasadzie powiodło, ale plany trochę się minęły z rzeczywistością. Ostatnio niestety panuje generalnie taki trend w moim życiu, że sprawy się trochę poza mną toczą co średnio mi pasuje, ale nie przestaję wierzyć, że to chwilowe i niedlugo minie. W końcu fajnie jest mieć jakiś wpływ na dookolną rzeczywistość, a ile czasu mozna odrabiać tę samą lekcję pokory:)
Ruszyłam rano (bardzo rano jak na niedzielne rano:)) na szybki rozgrzewkowy trening przed turniejem, na który cieszyłam się bardzo, bo zaczynam już chyba odczuwać znużenie rowerem (zwłaszcza odkąd znowu jeżdżę sama) i napiętym rowerowym sezonem. Pogoda była piękna przez 2 godziny a potem zaczęło kropić, mocniej i mocniej aż mnie w końcu namoczyło solidnie, co do tej pory jest dla mnie pewnym zaskoczeniem biorąc pod uwagę prognozy i pogodowe zachwyty przepowiadaczy wszelkich. Potem się okazało, że turnieju dziś nie będzie - a ja tu w nastawieniu na mega power no i jeszcze w międzyczasie znowu wyszło słońce... no więc dokręt, wiadomo. Popołudniem przećwiczyłam akcję relaksik, kawka u Vincenta, ciasteczko etc. Ale jak już doczłapałam do Agrykoli to faza treningowa mi się włączyła i trochę jednak podciągnęłam średnią mimo niesprzyjających warunków pt jazda po mieście. Na Saskiej Kępie spotkałam kolegę, którego nigdy bym nie podejrzewała o to, że jeździ na rowerze. Ani nawet o to, że ma rower:) Naprawdę, bardzo dziwny dzień...
  • DST 113.27km
  • Teren 1.80km
  • Czas 05:26
  • VAVG 20.85km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 25 września 2010

Roztoka

fantastyczny dzień. Wreszcie poczułam przypływ energii i wróciła moja ulubiona faza "total power":) słońce, słońce, słońce! i ciepło, które ma na mnie magiczny wpływ:) całkiem konkretny dystans + świetny wieczorny tenis. I cóż.. mam ochotę na więcej:)
trasa - do Roztoki standard przez dawno nie odwiedzany Janówek ( a tu niespodzianka, autostradę do Wierszy budują!!), powrót główną do Kazunia - tam pętelka po wszystkich Kazuniach jakie udało się zlokalizować i powrót przez Dębinę i Cząstków.
  • DST 107.37km
  • Czas 04:57
  • VAVG 21.69km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl